poniedziałek, 26 marca 2012

Konso, Gamo, Zayse i Dirasze

Nazwy w tytule posta odnoszą się do czterech spośród ponad osiemdziesięciu grup etnicznych, które zamieszkują Etiopię. Wszystkie te grupy plemienne objęte są projektami alfabetyzacji i tłumaczenia Biblii. Pani Magda, nasz szkolny gość, przybliżyła nam nie tylko geografię Etiopii ale również odniosła się do projektów upowszechniania Biblii wśród lokalnych plemion. Jako Polacy mamy przywilej posiadać Biblię w naszym własnym języku od czasów reformacji [inną kwestią jest fakt sięgania do jej treści]. W dostępie do Biblii jesteśmy w pozycji uprzywilejowanej wobec ponad 4000 innych grup językowych. Staraniem pojedynczych osób, wspólnot kościelnych i organizacji [np. Summer Institute of Linguistics, Wycliffe Bible Translators] realizowane są projekty, które umożliwiają dostęp do Słowa Bożego, wszędzie tam, gdzie Biblia pozostaje "uwięzioną księgą".


Lud Konso
Kobiety z ludu Konso
Lud Konso mieszka w osadach, gdzie rozpowszechniony jest prosty system obronny na wypadek „inwazji” wrogich plemion. Wioska otoczona jest murem z kamieni, z wąską bramą, którą rygluje się za pomocą drewnianych kłód. Domy [jednoizbowe, o niewielkiej powierzchni na której żyje kilkuosobowa rodzina] mają owalny kształt i drewnianą konstrukcję na którą nakłada się warstwy błota. Od deszczu [w czasie krótkiej pory deszczowej] chroni dach ze strzechy.
Wioska Konso
Za posiłek służy często zagęszczona „mąką” z sorgo woda. W tym plemieniu prowadzona jest praca tłumaczenia Biblii, by dać członkom ludu Konso możliwość budowania wiary w Boga w oparciu o Jego Słowo. Historia tłumaczenia Biblii na język Konso sięga lat 70-tych i wynika z determinacji jednego człowieka imieniem Estefanos [tłumaczenie Biblii zaczęło się jeszcze za czasów marksistowskiego reżimu w Etiopii i praca tego typu była zabroniona].

Transport i drogi w Etiopii 
Autobus przygotowywany do podróży
"Korek" drogowy
Przeciętny mieszkaniec Etiopii zdany jest w podróżach na "publiczny" transport, który stanowią mocno wyeksploatowane autobusy. Wraz z ludźmi autobusy przewożą bagaże [umiejscawiane gdzie tylko jest to możliwe] i często zwierzęta.Etiopskie drogi w równym stopniu użytkowane są przez autobusy, pieszych i zwierzęta, a ich jakość pozostawia wiele do życzenia :)

Tradycyjny posiłek
Przy posiłku
Tradycyjną potrawą w Etiopii jest indżera. Jest to rodzaj pieczywa [jakby ogromnego naleśnika] na który nakłada się sos z pikantnymi przyprawami. Indżerę spożywa się rękoma, urywając kawałek ciasta i maczając w sosie.

środa, 21 marca 2012

Bliskie spotkanie z Etiopią

W poniedziałek [26 marca] zapraszam na bliskie spotkanie z Etiopią. 
W trakcie spotkania z zaproszonym gościem dowiemy się o geografii Etiopii, zamieszkujących ten kraj ludziach i ich zwyczajach oraz będziemy mieli okazję usłyszeć o projekcie alfabetyzacji i tłumaczenia Biblii na lokalne języki [Zayse, Gamo i inne]. 

Nazwa Etiopia wywodzi się z języka greckiego aithiopes i oznacza „brunatne twarze”. Mianem tym określali podróżnicy greccy terytoria Północno-Wschodniej Afryki (Sudan, Erytrea i północna część dzisiejszej Etiopii).
Etiopia położona jest we wschodniej części kontynentu afrykańskiego, tzw. Rogu Afryki. Większość Etiopii leży na wyżynach, bądź wzgórzach, wschodnia część kraju jest nizinna. Przez Etiopię przebiegają tzw. Wielkie Rowy Afrykańskie, czyli granica płyt tektonicznych.
Rolę języka urzędowego w Etiopii pełni język amharski. 
Etiopia należy do najbiedniejszych krajów świata. Mieszka tam 86 grup etnicznych, z których każda mówi innym językiem.

Kobietom z plemienia Mursi, wkraczającym w dorosłe życie, rozcina się dolną wargę i umieszcza się w niej gliniany krążek. Z czasem zamienia się krążki na coraz większe, mogące osiągać średnicę około 35 cm. Im większy krążek w wardze kobiety, tym bardziej jest ona atrakcyjna w oczach plemienia i tym więcej krów jest skłonny oddać jej rodzinie mężczyzna, chcący się z nią ożenić.
Krajobraz niedaleko Jeziora Chamo, na terenach ludu Zayse. [fot. bsm.org.pl]


środa, 22 lutego 2012

EWOLUCJA?

Trudno znaleźć inny tak powszechny i silnie zakorzeniony w świadomości przeciętnego obywatela pogląd, jakim jest właśnie teoria ewolucji. Wszak od szkoły podstawowej jesteśmy uświadamiani, iż ewolucja jest jedynym właściwym sposobem na opisywanie zjawisk i procesów zachodzących w przyrodzie. Również w naukach geograficznych [geologia], ewolucja jest powszechnie akceptowanym sposobem objaśniania powstanie i historię naszej planety. Alternatywą dla ewolucyjnego sposobu myślenia jest kreacjonizm i koncepcja inteligentnego projektu. Osobiście jest mi bliska kreacjonistyczna wizja świata. Jako nauczyciel przyrodnik przede wszystkim staram się dostrzec w otaczającym świecie piękno i majestat Boga, tak jak czytam na kartach Biblii: "... Od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła.." [Rzymian 1:20] 
Wszystkim, którzy chcą poddać refleksji ewolucyjny system myślenia, polecam książkę "Ikony ewolucji. Nauka czy mit?" Jonathana Wells'a. [Wydawnictwo W Wyłomie]. Książka rozprawia się z 10 klasycznymi "dowodami" ewolucji, takimi jak: prebiotyczna zupa, ćmy krępaka nabrzozka, struktury homologiczne, archeopteryks, rysunki zarodków Haeckla, eksperyment Millera-Ureya i inne.  
Polecam również dostępny w Internecie artykuł Macieja Giertycha "O ewolucji w szkołach europejskich". Link do artykułu TUTAJ

Miłego czytania!
 

środa, 15 lutego 2012

ZIMOWA (ŚNIEŻNA) REFLEKSJA

Za oknem śnieg, prawdziwie zimowa sceneria. 
Od dawna świat nauki wprawia w zachwyt różnorodność płatków śniegu (każdy płatek jest inny i niepowtarzalny). Płatki śniegu rodzą się w chmurach. Do ich powstania, oprócz pary wodnej i niskiej temperatury potrzebne jest jeszcze tzw. jądro kondensacji – może to być np. drobinka kurzu lub pyłek kwiatowy i to na nim rozpoczyna się kondensacja cząsteczek wody i tworzenie kryształu. Kryształki lodu rosną, formując tzw. heksaedr - sześcian foremny. Ale im kryształek lodu jest większy, tym szybciej zaczynają rosnąć jego "rogi". Kanciaste czubki bardziej "wystają" i do nich przykleja się więcej cząsteczek wody z nasyconego parą wodną powietrza otaczającego kryształ. W czasie podróży płatka śniegu w kierunku powierzchni ziemi zmienia się zarówno wilgotność, jak i temperatura otoczenia. Na czubku każdego ramienia gwiazdki może rozwinąć się znowu sześcian, a z każdego z jego rogów może znowu "wyrosnąć" szpikulec. Taki proces może zajść nawet kilka razy od chwili powstania płatka śniegu do momentu, w którym dotknie on gruntu, dlatego płatki śniegu mogą mieć bardzo złożone i symetryczne kształty. Wszystkie spadające z nieba płatki śniegu mają jedną cechę wspólną - strukturę o tzw. sześciokrotnej osi symetrii. Nie sposób więc znaleźć śnieżynki, która będzie gwiazdką o innej liczbie ramion niż sześć.
Płatki śniegu w szczególny sposób odzwierciedlają Bożą różnorodność i kreatywność. To właśnie z "cudowności" stworzenia możemy czerpać wiedzę o wspaniałości Stworzyciela. Wiele lat temu Bóg zapytał Hioba: "Czy dotarłeś aż do skarbów śniegu?" [Hioba 38:22] Dziś dzięki przyrządom mikroskopowym możemy w pełni docenić niezwykłą symetrię śniegu, czyli ukryty w pozornie zwykłych płatkach "skarb".

piątek, 6 stycznia 2012

Etna

W pierwszych dniach stycznia przypomniał o sobie wulkan Etna. 
Etna to w tej chwili to najwyższy i największy w Europie stożek wulkaniczny. Ma 145 km obwodu u podnóża, a jej wysokość 3340 m n.p.m. Wysokość ta wskutek ciągłych wybuchów ulega zmianom. 
Chmura popiołu została wyrzucona z wulkanu na wysokość 3 km. 
A media informują też o przebudzeniu "superwulkanu" w Niemczech. 
Wygląda na to, że po niespokojnym roku 2011, w tym roku również będziemy świadkami intensywnych zjawisk geologicznych na naszej Ziemi. 
Przypominają mi się słowa Psalmu 46, 
"Bóg jest dla nas ucieczką i mocą: łatwo znaleźć u Niego pomoc w trudnościach. 
Przeto się nie boimy, choćby waliła się ziemia i góry zapadały w otchłań morza. 
Niech wody jego burzą się i kipią, niech góry się chwieją pod jego naporem;
Odnogi rzeki rozweselają miasto Boże - uświęcony przybytek Najwyższego. 
Bóg jest w jego wnętrzu, więc się nie zachwieje; 
Bóg mu pomoże o brzasku poranka. 
Zaszemrały narody, wzburzyły się królestwa. 
Głos Jego zagrzmiał - rozpłynęła się ziemia: Jahwe Zastępów jest z nami; 
Bóg Jakuba jest dla nas obroną." [Psalm 46:2-8]

sobota, 24 grudnia 2011

Nauka i wiara w osobowego Boga

Okazuje się, że wielu ludzi nauki wypowiadało się o swojej wierze w osobowego Boga. Czasami mam wrażenie, że w dobie powszechnej akceptacji ewolucjonizmu jako filozofii i stylu "naukowego" myślenia, pojęcia "Bóg", "wiara", "modlitwa" stały się synonimem zacofania. Niestety przyjmując argumenty ewolucjonistów, tak naprawdę przyjmujemy argumenty przeciwko osobowemu Bogu, który jest inicjatorem i twórcą wszelkiego życia, materii i energii. Bez Niego nie ma nic, gdyż wszystko w Nim znajduje swój początek. Takie jest moje przekonanie i doświadczenie [tak, doświadczeni, gdyż nie jestem w stanie zaprzeczyć obecności osobowego Boga w moim życiu]. Zatem cieszę się, że w świecie nauki było i wciąż jest wielu tych, którzy podzielają to przekonanie. 
Dziś pierwszy przykład - Guglielmo Marconi [na zdjęciu, wynalazca radia, twórca telegrafu]. Oto słowa, tego wybitnego człowieka nauki:
"Jestem dumny z bycia chrześcijaninem. Wierzę nie tylko jako chrześcijanin, ale i jako naukowiec. Nadajnik radiowy może dostarczyć wiadomość przez pustkowia. W modlitwie ludzka dusza może przesłać niewidzialne fale do wieczności, fale, które osiągną swój cel przed Bogiem."

środa, 21 grudnia 2011

Zima

Post będzie bardzo geograficzny, w końcu jestem nauczycielem geografii :)

22 grudnia zaczyna się kalendarzowa zima. Początek zimy wyznacza moment zenitalnego górowania Słońca nad horyzontem na zwrotniku Koziorożca [23°27'S]. Na półkuli północnej jest to najdłuższa noc i najkrótszy dzień. Póki co pogodę mamy jesienną, ale zapominalskim przypominam, że kiedyś [na przykład w ubiegłym roku] bywało o tej porze roku zimniej - jako dowód fotka po lewej [termometr bynajmniej nie wskazywał temperatury w zamrażarce :)] Przyznam, że nie tęsknię zbytnio do takich niskich temperatur, od samego wspomnienia robi się zimno :)  

wtorek, 20 grudnia 2011

Korea Północna


Wczoraj media poinformowały o śmierci Kim Dzong Ila, dyktatora najbardziej izolowanego państwa świata - Korei Północnej. Koreański przywódca panował przez 17 lat. 70-letni Kim Dzong Il, według oficjalnej propagandy "Ukochany Przywódca", miał umrzeć podczas podróży pociągiem, w wyniku rozległego zawału serca. Koreą Północną ma teraz rządzić syn Kim Dzong Ila, Kim Dzong Un.

Jednym z przejawów obsesji władzy Kim Dzong Ila i propagandy jest miasto w Korei Północnej, które standardem życia przewyższa niemal wszystkie miasta w kraju. Problem w tym, że w Kijŏng-dong (na fotografii) nikt nie mieszka. Jest to bowiem miasto niedaleko granicy z Koreą Południową stworzone tylko i wyłącznie do celów propagandowych - jest tylko fasadą. Choć budynki są kolorowe i wyglądają okazale, nikogo w nich nie ma. Niekiedy w środku nie ma nawet pomieszczeń mieszkalnych. Żeby stworzyć iluzję aktywności, od czasu do czasu ekipa sprzątaczy zamiata ulice, a światła w blokach zapalają się i gasną.

Należy pamiętać, że tym totalitarnym państwie, szczególną nienawiść okazywano chrześcijanom. Szacuje się, że od chwili objęcia władzy przez komunistów w 1948 r. w kraju tym zamordowano 300 tys. chrześcijan. Wyznawcy Chrystusa w dalszym ciągu są krwawo prześladowani przez rządzący Koreą Północną bezwzględny reżim. Głoszenie Ewangelii i posiadanie Biblii należy do najcięższych przestępstw, jakie może popełnić obywatel północnokoreański. Sytuacja ta jest tym bardziej tragiczna, że przed objęciem władzy przez komunistów Korea Północna przeżywała wielkie duchowe przebudzenie, a obecna stolica tego kraju, Pjongjang (Phenian), była nazywana „Jerozolimą Wschodu”.

Ja osobiście dziękuję Bogu, że żyję w kraju, gdzie czytanie Biblii jest dozwolone. Ale ubolewam jednocześnie, że tak niewielu chce z tego przywileju skorzystać.

niedziela, 18 grudnia 2011

piątek, 9 grudnia 2011

Świąteczna refleksja nauczyciela geografii

Wielkimi krokami zbliżają się święta, które najczęściej określamy jako "Boże Narodzenie". Ten nadchodzący czas ma co najmniej trzy różne oblicza. Pierwsze (niestety dla mnie negatywne) oblicze świąt związane jest z całą machiną komercji. Pod płaszczykiem świat uczestniczymy w festiwalu gonitwy za zakupami i prezentami. Wydajemy i konsumujemy w tym czasie na potęgę. Po drugie święta to zjawisko kulturowe. Uroczysta kolacja wigilijna, spotkanie przy rodzinnym stole, składanie życzeń... Trzecie oblicze świąt jest jakby najmniej wyraźne. Wydaje się, że w coraz mniejszym stopniu święta "Bożego Narodzenia" mają wydźwięk duchowy. Niby gdzieś tam "pobrzmiewają" słowa o Bogu i Jezusie, ale nie wiele w tym prawdziwego zrozumienia i refleksji nad tym bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem w dziejach świata. Wszak do dziś dzielimy nasze dzieje na "przed Chrystusem" (choć częściej używamy określeń "przed naszą erą") i "po Chrystusie". Kim jest ten Jezus? Skąd przyszedł? Po co się narodził? Czy ma to związek z moim osobistym życiem? Wydaje się, że znamy tą historię na pamięć. A jednak... Jezus nie przyszedł przypadkowo, był zapowiedzianym przez proroków Starego Testamentu Mesjaszem. Obiecanym Zbawicielem. Mam wrażenie, że cała moc przekazu Biblii o narodzeniu Syna Bożego ginie pośród wszechobecnych mikołajów, reniferów, choinek, stroików, bombek, świecidełek... Osobiście chcę w tym świątecznym czasie rozmyślać nad słowami Biblii: "A był wówczas w Jerozolimie człowiek imieniem Symeon, mąż sprawiedliwy i pobożny, oczekujący pociechy dla Izraela. Duch Święty przebywał w nim. Otrzymał on zapewnienie od Ducha Świętego, że nie umrze, dopóki nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. On to, dzięki Duchowi Świętemu, przybył do świątyni, a gdy Dziecię Jezus było tam wnoszone przez rodziców, aby uczynić zadość Prawu, Wziął Je na swe ręce I uwielbiając Boga, powiedział: Teraz, Panie, puszczasz sługę Twego w pokoju, według Twego słowa. Widziały już bowiem moje oczy zbawienie Twoje, Któreś przygotował wobec wszystkich narodów: Światłość na oświecenie pogan i chwałę dla ludu Twego, Izraela. A ojciec Jego i matka dziwili się wszystkiemu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił im, a potem rzekł do Marii, matki Jego: Oto Ten położony jest na zgubę i na podźwignięcie się wielu w [narodzie] izraelskim, i na znak, któremu będą się sprzeciwiać." [Łukasza 2:25-34] Chcę przede wszystkim rozmyślać o Jezusie, który przyszedł, by wziąć na siebie ciężar moich grzechów. Jezusie, o którym mówią słowa starej pieśni: 
"On zostawił niebiańską chwałę,
By wykonać Ojcowski plan
I na świat zszedł jak dziecię małe
Przyjął nędzny człowieczy stan.


To za grzech nasz On był zraniony,
Nasze winy na siebie wziął.
Potem odszedł w niebiańskie strony ,
Przygotować tam dla nas dom."

[Frederick Arthur Graves (1856-1927) "O, cudowny jest mój Zbawiciel"]

Przy okazji zapraszam uczniów naszej szkoły na trzecią odsłonę "Internackich wieczorów z dobrym filmem". Tym razem obejrzymy film "Nativity Story" (kadr z filmu powyżej). Zapraszam w środę,  14 grudnia, jak zwykle o godzinie 19:45. Do zobaczenia :)