czwartek, 24 września 2020

środa, 23 września 2020

WODA I WDZIĘCZNOŚĆ

Jeśli nie wiesz za co być wdzięcznym…

W świetle danych około 2 mld ludzi na świecie ma ograniczony dostęp do wody pitnej lub cierpi z powodu trwałego braku wody. 

Blisko 4 mld ludzi jest pozbawionych dostępu do funkcjonujących sanitariatów.

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

ROZMOWA Z RAHILEM

„Bóg nie zniżyłby się do tego stopnia, by zostać człowiekiem”, powiedziała mi grupa muzułmanów na Bliskim Wschodzie. Siedzieliśmy razem w restauracji podczas ramadanu, muzułmańskiego świętego miesiąca, w czasie którego muzułmanie poszczą w ciągu dnia. Jedliśmy kolację po zachodzie słońca, podczas której zaczęli wypytywać mnie, w co wierzę. W odpowiedzi na to zacząłem dzielić się z nimi Jezusem.

Kiedy powiedziałem im, że Bóg przyszedł do nas w osobie Jezusa, jeden z nich, Rahil, przerwał mi mówiąc: „To nieprawda. Bóg nigdy by tego nie zrobił. Jego natura jest zbyt wielka”. Odpowiedziałem: „Zgadzam się, że Boża natura jest wielka, i dlatego właśnie przyszedł na świat jako człowiek”. Nie rozumiem, odpowiedział Rahil.

Powiedziałem: „Pozwól, że opowiem Ci historię, a potem zadam pytanie”. Rahil zgodził się, więc kontynuowałem: „Ta opowieść jest o mnie i pewnej dziewczynie. Kochałem tę dziewczynę i chciałem bardzo się z nią ożenić. Tak więc, kiedy przyszedł czas, żebym powiedział jej, jak bardzo ją kocham i poprosił ją, by za mnie wyszła, czy myślisz, że wysłałem jednego z moich przyjaciół, by przekazał jej tę wiadomość?”. Rahil odpowiedział: „Oczywiście, że nie. Powinieneś osobiście jej powiedzieć, że ją kochasz i prosić o jej rękę”.

Odpowiedziałem: „Dokładnie. Powinienem był pójść do niej i powiedzieć jej osobiście, ponieważ w sprawach miłosnych każdy musi iść osobiście, prawda?”. Rahil odrzekł: „Tak, to prawda”. Wówczas powiedziałem: „W ten sposób Bóg okazuje nam wielkość swojej natury. Ostatecznie nie wysłał On proroka czy innego posłańca, by zakomunikować swoją miłość do nas. Zamiast tego On przyszedł osobiście, ponieważ w sprawach miłości każdy musi iść osobiście”.

Rahil usiadł i uśmiechnął się. Nie mogłem mu więcej pomóc, ale myślę, że po raz pierwszy jego serce zostało otwarte na ideę Boga, który objawia wielkość swojej miłości nie przez pozostawanie daleko od nas, ale przez przyjście prosto do nas.

Fragment pochodzi z książki Davida Platta, pt. „Pójdź za mną. Wezwanie do śmierci. Wezwanie do życia”, Poznań 2015.

czwartek, 2 kwietnia 2020

NADDNIESTRZE

W najnowszym numerze czasopisma „Geografia w szkole” (nr 2/2020) można przeczytać tekst o „państwie”, którego nie ma na mapie świata, czyli o Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej. Choć nie znajdziemy jej w żadnych opracowaniach kartograficznych, to jednak istnieje! Ma swoją stolicę w Tyraspolu, flagę i herb, czy też własną – nigdzie nie wymienialną – walutę (rubel naddniestrzański). Terytorium tego tworu politycznego rozciąga się pomiędzy Ukrainą i Mołdawią, wzdłuż rzeki Dniestr (najmniejsza szerokość tego „kraju” to zaledwie 6 km, a największa – 38 km). Zasadniczo Naddniestrze pozostaje częścią Republiki Mołdawii i jest traktowane na arenie międzynarodowej jako jej region autonomiczny, jednak w rzeczywistości władze mołdawskiego państwa nie mają żadnej, nawet najmniejszej, kontroli na tą niezależną republiką.

Naddniestrzańska Republika Mołdawii zaczęła swój byt w 1990 roku. Kiedy, w czerwcu 1990 roku, Mołdawska Socjalistyczna Republika Radziecka wystąpiła z ZSRR (Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich) spotkało się to z brakiem akceptacji mieszkańców Naddniestrza deklarujących pozostanie w, jeszcze istniejącym wtedy, Związku Radzieckim. Z czasem, w drodze referendum, ludność opowiedziała się za stworzeniem niezawisłego państwa. I tak, w grudniu 1990 roku, Naddniestrze ogłosiło pełną niepodległość. Władze Kiszyniowa (stolicy Mołdawii) podjęły zbrojną interwencję, by przywrócić integralność kraju, ale nie była ona skuteczna – głownie z uwagi na interwencję 14 Armii Radzieckiej (później Rosyjskiej) i paramilitarnych oddziałów kozackich przybyłych z Rosji.

Naddniestrze zamieszkują głownie Rosjanie, Ukraińcy i Mołdawianie. Stąd językami urzędowymi są rosyjski, ukraiński i mołdawski. Ciekawostką jest, że w przeciwieństwie do Mołdawii do zapisu języka mołdawskiego używa się cyrlicy, a nie alfabetu łacińskiego. 90% mieszkańców jest wyznania prawosławnego, a najważniejszym sakralnym budynkiem jest, zbudowany w latach 1998-2000, Sobór Narodzenia Pańskiego.

Sobór Narodzenia Pańskiego
 Stabilność gospodarczą i polityczną Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej zapewnia rosyjska pomoc gospodarza i wojska rosyjskie. Największym w Naddniestrzu podmiotem gospodarczym jest, założony przez byłych funkcjonariuszy KGB, holding Sheriff. Kontroluje on większość dochodowych gałęzi lokalnej gospodarki, m.in. znaczną część handlu, telekomunikację i branżę tekstylną. Pod nazwą Sheriff Tyraspol funkcjonuje znany klub piłkarski z siedzibą w Tyraspolu – regularny uczestnik europejskich pucharów, w tym fazy grupowej Ligi Europy.

Mieszkańcy Naddniestrza mają najczęściej dwa lub trzy paszporty jednocześnie – rosyjski, mołdawski i ukraiński. Dzięki nim mogą przekroczyć granicę i podróżować, bo dokumenty „państwa”, w którym mieszkają, nie są uznawane nigdzie na świecie.

Waluta Naddniestrza - rubel naddniestrzański
Naddniestrze jest jedynym tworem politycznym na świecie gdzie, zarówno flagę, jak i herb zdobią komunistyczne symbole – sierp i młot z emblematem pięcioramiennej gwiazdy. Dodatkowo przy oficjalnych uroczystościach wywieszana jest flaga Rosji. W naddniestrzańskiej stolicy – Tyraspolu – stoi, wykuty z czerwonego marmuru, pomnik „wiecznie żywego” wodza rewolucji – Włodzimierza Lenina. Mniejsze pomniki Lenina można też znaleźć w innych miastach i wioskach Naddniestrza. Obecność różnych symboli nawiązujących do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich to widoczny element w Naddniestrzu.

czwartek, 14 listopada 2019

WYRASTAJĄC Z BOGA

Szperając po internetowych księgarniach, w poszukiwaniu publikacji mogących wzbogacić moją bibliotekę (taka chora pasja), znalazłem wiadomość o ukazaniu się książki „Wyrastając z Boga” Richarda Dawkinsa.

W opisie wydawcy można znaleźć informację, że dzieło Dawkinsa „to przewodnik dla wszystkich, którzy chcą... dorosnąć. W sześciu rozdziałach części pierwszej wspólnie z autorem przyglądamy się temu, dlaczego religie – i ich święte księgi, czyli oczywiście też Biblia – nie mogą być dla nas wzorcem dobra, moralności i zwykłej ludzkiej przyzwoitości, w sześciu składających się na część drugą zaś Richard Dawkins wyjaśnia, dlaczego jedynie niereligijne myślenie, a przede wszystkim nauka, mogą pomóc zrozumieć nam, jak świat powstał i jak działa. A ta wiedza jest warunkiem, by świat ten uczynić lepszym”.

Pragnienie dorosłości (dojrzałości) to chyba naturalne dążenie każdego człowieka. Przyzwoitość, moralność, czynienie dobra, to jak najbardziej pożądane elementy życia społecznego. Uczynienie świata lepszym jest zdecydowanie bliskim mi pragnieniem. A zatem, jak rozumiem, należy porzucić religijne myślenie i „wyrosnąć z Boga”, aby wejść na ścieżkę dojrzałości i urzeczywistnić tęsknotę za lepszym światem, w którym jest miejsce na dobro, szlachetność, piękno i wiele innych cnót.

Jakże ten „urojony Pan Bóg” przez wieki przeszkadzał w osiągnięciu tego wszystkiego. Gdyby nie przesłanie Biblii, którego wcielaniem w życie zajmowali się ludzie w minionych stuleciach, mielibyśmy rzeczywistość wolną od wszelkich przejawów niegodziwości i zła. Dlaczego Pan Dawkins narodził się tak późno? Tyle straconych wieków…

Dlaczego zamiast tego zatruwającego umysły ludzi przesłania Biblii nie mogliśmy budować naszej cywilizacji na mądrości i wiedzy Pana Dawkinsa? Ale może jest jeszcze dla na nadzieja? Przez blisko trzydzieści lat czytania Biblii nasiąknąłem treściami, które uczyniły ze mnie złego, niemoralnego i nieprzyzwoitego człowieka. Dodatkowo uczyniłem świat wokół siebie nieznośnym miejscem do życia… Co za porażka…

Po raz ostatni zatem sięgam dziś do Biblii, by jeszcze raz przyjrzeć się tym godzącym w morale i przyzwoitość tekstom, którymi naszpikowana jest ta Księga. Otwieram i czytam to zatrważająco szkodliwe przesłanie biblijnych autorów: „uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za zło, ale sobie nawzajem i wszystkim zawsze starajcie się wyświadczać dobro”, „odrzućcie wszelkie zło, wszelki podstęp, obłudę, zazdrość i wszelkie oszczerstwa”, „niech każdy człowiek będzie chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu”, „szukajcie ze wszystkimi pokoju (…) niech trwa braterska miłość, nie zapominajcie też o gościnności…”, „zbawcza łaska Boga wychowuje nas abyśmy żyli roztropnie, sprawiedliwie i pobożnie”, „zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, wytrwałość, łagodność…”, „obleczcie się w serdeczne współczucie, dobroć, pokorę, uprzejmość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli ktoś miałby zarzut przeciwko drugiemu. Tak jak Pan (Jezus Chrystus) darował wam, tak i wy czyńcie! Nade wszystko obleczcie się w miłość…”, „Miłość jest cierpliwa, pełna życzliwości. Miłość nie zazdrości, nie przechwala się, nie unosi się pychą. Nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie wybucha gniewem, nie pamięta złego. Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale raduje się prawdą…”.

Czy w obliczu takiego przesłania nie należałoby spalić wszystkich Biblii na całym świecie, by raz na zawsze pozbawić człowieka możliwości zainfekowania treściami, które nie może być „dla nas wzorcem dobra, moralności i zwykłej ludzkiej przyzwoitości”? Że ja się dałem w tę Biblię tak „wkręcić” i wmanewrować w jej przesłanie… Ale może jeszcze mam szansę wejść na drogę proponowaną przez Pana Dawkinsa i „wyrosnąć z Boga”? Wszak jeden z autorów biblijnych wyznał: „Nie ma Boga!”. Tylko dlaczego ta fraza jest poprzedzona słowami: „Rzekł głupi w sercu swoim”?

sobota, 2 listopada 2019

piątek, 1 listopada 2019

poniedziałek, 21 października 2019

KETLING I INNI

Czamer, Czochran, Dziaksen, Kabron, Machlejd, Szynkler. To przykładowe nazwiska, które pojawiają się w Polsce. A skąd się wzięły? Otóż, są one skutkiem polonizacji osiedlających się w Polsce, od XIV wieku, Szkotów. Wymienione nazwiska w wersji pierwotnej brzmiały następująco: Chalmers, Cochrane, Jackson, Cockburn, Macleod i Sinclair. 

Imigranci szkoccy na ziemiach polskich trudnili się handlem (w szczególności była to tzw. „tania kramarszczyzna”, którą zaczęto nazywać towarem „szockim”, a kramarzy ogólnie „szotami”) oraz żołnierką. Dla przykładu w wojnie o Inflanty (1579) uczestniczył po stronie polskiej osobny oddział piechoty szkockiej. Pasjonaci sienkiewiczowskiej trylogii pamiętają zapewne Ketlinga – z pochodzenia Szkota – obrońcy Kamienia Podolskiego.

Wśród Szkotów, oprócz kupców, rzemieślników i wojskowych, spotykamy również ludzi wolnych zawodów: malarzy (John Gallison), pisarzy (Albert Ines, Andrew Loech, Lechowicz) i lekarzy (William Davison). Najbardziej znany jest jednak Jan Jonston (John Johnston, ur. 1603 w Szamotułach, zm. w 1675 w Składowicach), przyrodoznawca, historyk, pedagog i lekarz. Szkocka emigracja wynikała z nieustannych konfliktów z Anglią, prześladowań religijnych i problemów gospodarczych, w tym pojawiających się okresów głodu. Ponadto zasada primogenitury, wedle której cały majątek był dziedziczony przez najstarszego syna, sprawiała, że wielu młodych Szkotów pozostawało bez majątku i decydowało się na wyjazd za granicę – „za chlebem”.

Bywało, że przybywający do Polski Szkoci przyczyniali się do rozwoju ziem polskich. Ciekawym tego przykładem jest przypadek generała Ludwika Michała Paca h. Gozdawa (1780-1835), który sprowadził do swojego majątku ponad 500. osadników ze Szkocji. Zaprowadzili oni płodozmian, upowszechnili uprawę ziemniaków i rasową hodowlę bydła, koni i owiec. Za sprawą osiedlonych na Suwalszczyźnie Szkotów powstały browary, gorzelnie, krochmalnie, olejarnie, garbarnie i fabryka maszyn rolniczych.

Ciekawa jest historia wielokulturowego społeczeństwa ziem polskich.

poniedziałek, 14 października 2019

PRZEPRAWA PRZEZ KANAŁ KORYNCKI

Kanał Koryncki dzieli kontynentalną Grecję i Półwysep Peloponez, łączy natomiast Zatokę Koryncką z Zatoką Sarońską. Jego początki sięgają 67 roku, kiedy Neron na­ka­zał ko­pa­nie ka­na­łu nie­wol­ni­kom, głównie ży­dow­skim jeńcom z Judei. Ambitny projekt nie został jednak ukończony. W 1883 r. po­wró­ci­li do niego Fran­cu­zi, jed­nak firma, któ­rej po­wie­rzo­no za­da­nie zban­kru­to­wa­ła. Bu­do­wę do­koń­czy­li Grecy i Kanał Ko­rync­ki zo­stał otwar­ty w 1893 r.

Film przedstawia statek wycieczkowy MS Braemar w trakcie pokonywania Kanału Korynckiego 9 października br. W ten sposób statek MS Braemar stał się największą jednostką, która pokonała tę przeprawę. Trudność polegała na tym, że szerokość statku wynosi 22 metry przy szerokość kanału 25 metrów.